top of page

Dużo się dzieje

Siostry Albertynki poznałam, będąc w siódmej klasie szkoły podstawowej, gdy jedna z Sióstr prowadziła dla nas szkolne rekolekcje wielkopostne. Wcześniej dostałam zaproszenie od mojego proboszcza na dni skupienia u Albertynek w Poznaniu, ale odmówiłam, uważając, że takie klimaty nie są dla mnie. Gdy po paru miesiącach dostałam kolejną informację o rekolekcjach, a jedną Albertynkę już znałam, powiedziałam: „Dobrze, pojadę, zobaczę, do tej Siostry mogę jechać”.


Gdy nadszedł dzień rozpoczęcia rekolekcji, rodzice przywieźli mnie pod klasztor na ul. Ściegiennego w Poznaniu. Byłam niesamowicie zestresowana, zapierałam się, że tam nie pójdę. Warto wspomnieć, że nigdy wcześniej nie miałam bezpośredniego kontaktu z żadnymi siostrami. Gdy weszłam do środka, pamiętam, że siostry bardzo serdecznie mnie przyjęły, a czas rekolekcji minął niezwykle szybko. Wtedy też pierwszy raz doświadczyłam kontaktu z osobami w kryzysie bezdomności, ponieważ w ramach dni skupienia pomagałyśmy w prowadzonej przez Siostry jadłodajni. Obierałyśmy ziemniaki, fasolkę, wydawałyśmy zupę. Do dziś uważam, że czas spędzony u Albertynek to prawdziwa szkoła życia.

Od tego czasu staram się być na wszystkich dniach skupienia, jeżeli tylko nic nie stoi na przeszkodzie i to nie tylko w Poznaniu, lecz odwiedzamy różne albertyńskie placówki na terenie prowincji poznańskiej.

Stałą siedzibą naszej wspólnoty alberciątek (takie miano otrzymaliśmy jako albertyńska młodzież) stał się dom Sióstr w Opalenicy. Znajduje się tam Przytulisko dla chorych i niepełnosprawnych, wśród których chętnie posługujemy. Podajemy ciasto, kawę, obiad, zabieramy na krótki spacer, obdarzamy rozmową. Pamiętam, gdy pierwszy raz spotkałam tamtejszych mieszkańców, podchodziłam do nich z dużym dystansem, bo była to dla mnie nowa sytuacja. Dziś nie mam problemu, by nakarmić starszą panią, czy poświęcić jej trochę czasu na rozmowę. Takie doświadczenia zmieniają nas, wolontariuszy. Często jeździmy do Opalenicy nawet na jeden dzień, by ofiarować mieszkańcom trochę czasu, a oni sami mówią do nas: „Czekaliśmy, aż przyjedziecie”.



Każdy kontakt z Siostrami i ich podopiecznymi przynosi wiele radości. My dajemy siebie im, a jednocześnie uczymy się nowych rzeczy. Ponadto poznajemy wspaniałych ludzi, rówieśników, którzy wyznają podobne wartości do naszych, budujemy relacje, które zostają na długie lata.

Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich młodych ludzi (i nie tylko) na wolontariat do Sióstr Albertynek w Poznaniu, w Opalenicy, czy w każdej innej placówce oraz na organizowane dni skupienia. Dużo się dzieje! Warto!

Julia


Comments


bottom of page