top of page

Przystanek na drodze ku wieczności

Zaktualizowano: 13 lut

Światowy Dzień Chorego jest okazją, by zatrzymać się myślą i sercem przy tych, którzy niosą krzyż choroby, często choroby nieuleczalnej. Cierpienie każdy musi przeżyć sam, nawet jeśli jest otoczony gronem kochających go osób. Hospicjum stacjonarne jest najczęściej ostatnim przystankiem w chorobie na drodze ku wieczności, nie jest to jednak (jak mówią niektórzy) „umieralnia”. Hospicjum, to też życie i leczenie, choć patrząc, po ludzku zakończone klęską. Nie wyleczymy naszych podopiecznych, ale chodzi o, to by byli spokojni, by ich nie bolało, by mogli spokojnie oddychać i nie byli głodni. Oprócz pomocy medycznej otaczamy ich ciepłem, pomocą psychologiczną i duchową. Mają dostęp do sakramentów i są otaczani modlitwą. Czasem się buntują i są obrażeni na Pana Boga, a czasem widzą, że ich życie jest spełnione, że wykonali swoje zadanie i mogą spokojnie odejść. Dla niektórych jest to jakby przystanek „ostatniej szansy”, by wrócić do Ojca jak syn marnotrawny i wtedy są to bardzo piękne chwile. Pomocy potrzebują też rodziny pacjentów, dla których choroba bliskiej osoby jest trudnym doświadczeniem, a jej odejście powoduje pustkę. Tak się przyjęło, że w ramach wdzięczności rodziny przynoszą nam anioły, które witają nas już od samego wejścia i przypominają o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze ku wieczności. Nasze życie „zmienia się, ale się nie kończy”, radość przeplata się ze smutkiem i uśmiech ze łzami, ale każda chwila ma znaczenie. Pamiętajmy w modlitwie o tych, którzy przeżywają trudne chwile cierpienia, by mogły przynieść obfity owoc.   

s. Aleksandra Kajut      



Papież Franciszek w Orędziu na Światowy Dzień Chorego zauważa, że to właśnie stosunek względem chorych pokazuje, jaki jest stan naszej wspólnoty, czy idziemy razem albo też każdy na własną rękę. Jednakże doświadczenie słabości i choroby może być też dla nas okazją, by nauczyć się stylu Boga, który jest bliskością, współczuciem i czułością, a przy tym nie dać się zarazić kulturą odrzucenia.

Franciszek przypomina, że nigdy nie jesteśmy gotowi na chorobę, a często nawet do przyznania się, że jesteśmy coraz starsi. Boimy się bezbronności, wiemy, że przy obecnej kulturze nie ma miejsca dla kruchości. Może się zdarzyć, że ludzie nas opuszczą, albo że my sami się od nich oddalimy, aby nie być dla nich ciężarem. W ten sposób rodzi się samotność i gorzkie poczucie niesprawiedliwości. W takiej sytuacji trudno też trwać w pokoju z Bogiem. Dlatego, jak pisze Papież, ważne jest, aby cały Kościół skonfrontował się z ewangelicznym przykładem dobrego Samarytanina i stał się faktycznie szpitalem polowym.



We wszystkich naszych domach, gdzie przebywają osoby chore i w podeszłym wieku, udzielany jest sakrament chorych.

                                                                                                                      

bottom of page